You are currently viewing Od tego widoku to wszystko się zaczęło – Dobrzeń, woj. dolnośląskie

Od tego widoku to wszystko się zaczęło – Dobrzeń, woj. dolnośląskie

Pierwszy wpis, jaki pojawia się na łamach bloga EKSPLORACYJNY.pl będzie dotyczył bardzo wyjątkowej dla mnie chwili.
Zwyczajny rodzinny wyjazd, który miał miejsce w 2014 roku przerodził się tak naprawdę w zalążek mojej urbexowo-blogerskiej przygody. A wszystkiemu winny jest widok, który macie przed sobą.

Przyznam szczerze, że był to pierwszy z moich udokumentowanych wypadów. Po raz pierwszy wybrałem się w teren z lustrzanką i kompletnie nie miałem pojęcia o obsłudze tego typu aparatu, co widać niestety po jakości zdjęć. Uspokajam jednak – z każdym kolejnym wypadem radziłem sobie w tym aspekcie coraz lepiej 😉 W tamtej chwili miałem już wprawdzie pomysł i bardzo cichy plan na stworzenie swojej strony z fotorelacjami, ale gdzieś po cichu plątało się to w gąszczu obaw i wewnętrznego strachu o to, czy moje publikacje nie zostaną w internecie zjechane do cna.

Pałac w Dobrzeniu, bo tam właśnie na dobre zacząłem swoje fotograficzno-eksploracyjne przygody to budynek utrzymany w stylu późnego renesansu francuskiego. Moje zwiedzanie obiektu rozpocząłem jednak z nieco innej strony.

Wejście do budynku

Stajnia
Nie wiem do końca jak wygląda to obecnie, ale w tamtej chwili z głównej ulicy praktycznie nie było widać co kryje się w ogromnym gąszczu drzew. Zatrzymałem się jednak, by sprawdzić co ciekawego uda się tam znaleźć i wszedłem od strony budynku, który pełnił niegdyś rolę stajni.

Stajnia 1 - wnętrze
Jak można się było spodziewać, budynki te nie były w dobrym stanie. Kiedy przekroczyłem próg pierwszego zabudowania kompletnie nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Moim oczom ukazały się pełne wilgoci i mchu pomieszczenia gospodarskie, ale serce z miejsca zabiło nieco mocniej. Nieco dalej znajdował się ogromy korytarz, który pełnił również rolę wjazdu gospodarczego do obiektu.

Przejazd gospodarczy
Miejscami brakowało dawnego zadaszenia, więc korytarz został zablokowany przez bujną roślinność. Po prawej stronie znalazłem jednak alternatywną drogę. Prowadziła ona do kolejnego, sporej wielkości pomieszczenia z charakterystycznym łukowatym sklepieniem.

Stajnia 2
Była to kolejna stajnia, ta jednak służyła za schronienie dla bydła. W czasach swojego funkcjonowania mogła prawdopodobnie pomieścić kilkadziesiąt sztuk i to bez większego tłoku.

Stajnia 2
Szybki rekonesans w stajni ujawnił kolejne przejście, które prowadziło do kolejnej dużej hali. Tutaj prowadzona była hodowla trzody chlewnej.

Stajnia 3
Kolejne pomieszczenie pełniło najprawdopodobniej rolę ubojni, ale tego typu tematy są na tyle nieprzyjemne, że pokażę je Wam jedynie pobieżnie.

Ubojnia
Znalazłem tu jednak coś, co znacznie bardziej mnie zainteresowało, czyli wyjscie na dziedziniec pałacu.

Wyjście na dziedziniec

Dziedziniec

Tak jak wspominałem – moje umiejętności w zakresie obsługi lustrzanki w tym momencie były prawie zerowe. Widać to głównie po przepalonych i nieostrych kadrach, ale staram się zrobić co mogę, by w postprodukcji wyciągnąć z tych fotek jak najwięcej. Moje serce absolutnie i bez reszty skradł ten właśnie widok.

Widok Pałacu w Dobrzeniu
Wygramoliłem się zatem ze zwiedzanego przeze mnie chwilę wcześniej budynku. Był znacznie większy, niż mi się na początku wydawało.

Budynek ze stajniami z zewnątrz
Postanowiłem nie drążyć tematu i z zaciekawieniem ruszyłem w głąb otwartego terenu. Od razu natrafiłem na ogromny budynek, dawną stodołę. Z tego co udało mi się wtedy ustalić została strawiona przez pożar, który powstał najprawdopodobniej w wyniku lekkomyślnych zabaw lokalnych dzieciaków.

Spalona stodoła
W dalszej części terenu znalazłem jeszcze ogromną halę, zdecydowanie zbudowaną tutaj dużo później. Czy służyła jako magazyn płodów rolnych? Być może. Bardziej obstawiam miejsca postojowe dla większych maszyn rolniczych, np. kombajnów zbożowych.

Wnętrze ogromnej hali
Idąc dalej natrafiłem na niewielki budynek, który moim zdaniem służył jako mała stróżówka. Nie znalazłem wprawdzie potwierdzenia tej tezy, ale wszystko na to wskazywało.

Stróżówka
Czas jednak skierować kroki ku budynkowi, dla którego się przecież tutaj znalazłem. Zanim tam jednak dotarłem musiałem minąć rząd garaży i warsztatów, które funkcjonowały tu zapewne w czasie, gdy Pałac był elementem lokalnego Państwowego Gospodarstwa Rolnego.

Drzwi jednego z warsztatów
Garaże te oczywiście już dawno zostały doszczętnie splądrowane, więc poza kilkoma starymi rupieciami nie znajdowało się tam nic godnego uwagi.

Rząd garaży pośrodku dziedzińca
Czas zatem przejść do głównego celu mojej niewielkiej wyprawy. Skierowałem zatem kroki ku budynkowi głównemu i tuż przed wejściem natknąłem się na pozostałości okazałej fontanny.

Fontanna

Pałac Rudolfa von Kulmitz

Jak już pewnie zauważyliście na poprzednim zdjęciu w Pałacu w momencie mojej wizyty trwały prace remontowe. Jeszcze jakiś czas wcześniej mieściło się tam przedszkole, potem był zamieszkany – najprawdopodobniej utworzono tam lokale komunalne. Z racji położenia był on własnością wrocławskiej Agencji Nieruchomości Rolnych, która sprzedała obiekt prywatnemu inwestorowi w wyniku przetargu.

Jako, że od zawsze respektuję podstawowe zasady związane z urbexem nie planowałem nawet przez chwilę dostać się do środka. Jest to własność prywatna, w zasadzie nie powinienem w ogóle wchodzić na jej teren, ale nie było tam żadnej tabliczki informacyjnej. Uznałem jednak, że próba sforsowania drzwi wejściowych byłaby złym pomysłem – odpuściłem. Nie włamuję się i nie niszczę czyjejś własności.

Nie przeszkodziło mi to jednak w nieco bliższym zapoznaniu się z samym budynkiem.

Fasada tylna Pałacu
Zdaje się, że budynek nie był w tym czasie w najgorszej kondycji. Wielokrotnie widywałem w późniejszym czasie dużo bardziej zniszczone i zaniedbane pałace. Niezmiernie cieszę się, że znalazł się ktoś, kto postanowił ten obiekt wyremontować, a co za tym idzie uchronić go przed zniszczeniem. Takie inicjatywy szanuję, tym bardziej, że niesie to za sobą ogromne koszty i niestety często „walkę” z konserwatorami zabytków. A tutaj faktycznie jest co ratować.

Taras
Kierując się dalej wyłapałem jeszcze kilka drobych smaczków w fasadzie tego pałacu. Znajdują się tu między innymi inicjały fundatora i pierwszego właściciela – Rudolfa von Kulmitz.

Inicjały fundatora Pałacu
A także dostojnie wyglądająca data powstania tego pięknego budynku.

Data budowy Pałacu
Z boku znajduje się jeszcze kilka zabudowań, w tym przylegająca do Pałacu oranżeria, jednak nie miałem możliwości i zamiaru wchodzić do środka.

Dach oranżerii
I to tyle, jeśli chodzi o mój pierwszy udokumentowany wypad urbexowy. Mam niesamowity sentyment do tego miejsca i jeśli nadarzy się okazja – odwiedzę Pałac Rudolfa von Kulmitz ponownie. Być może uda się nawet wejść do środka? Zobaczymy, nigdy nie wiadomo jakie niespodzianki postawi przed nami los.

Nie znalazłem na chwilę obecną żadnej wzmianki w sieci o tym jak budynek wygląda i czy jest zamieszkały. Być może ktoś z Was posiada aktualne informacje na ten temat? Podzielcie się nimi, chętnie zaktualizuję ten wpis.