You are currently viewing Nierozwiązana zagadka z wakacji – Varna, Bułgaria

Nierozwiązana zagadka z wakacji – Varna, Bułgaria

Varna, Złote Piaski w Bułgarii, rok 2016.

Kolejny raz grzebię w odmętach dysku twardego i trafiam na kolejny obiekt, który szczerze chciałbym Wam opisać. Pojawia się tu jednak mały problem… Minęło już sporo czasu, a ja dalej nie mam pojęcia na co wtedy trafiliśmy.

Geneza

Na wyjazd wakacyjny wybraliśmy się w czwórkę. Ja, moja obecna już żona oraz para naszych przyjaciół – postanowiliśmy wypocząć nie martwiąc się o pogodę i temperaturę wody w morzu, a nad Bałtykiem bywa bardzo różnie. Urlop wspaniały, chętnie wracam do niego wspomnieniami ze względu na błogi wypoczynek i piękne otoczenie nadmorskiego kurortu Złote Piaski. Ale ileż można leżeć i smażyć tyłek na plaży? Jako, że nie jest to zdecydowanie mój ulubiony sposób wypoczynku zacząłem pewnego dnia rozglądać się w poszukiwaniu czegoś ciekawego. No i jest.

Budynek ten wypatrzyliśmy ze znacznej odległości, w czasie spaceru na wałach w porcie. Od razu przyciągnął moją uwagę, ponieważ nijak nie pasował mi do otoczenia. Górująca ponad luksusowymi hotelami wieża na pierwszy rzut oka przypomina dzwonnicę. Ale co by robiła dzwonnica pośrodku lasu? Coś mi tu nie gra, trzeba temat wybadać.

Dziwna wieża górująca nad kurortem
Namawiane reszty ekipy nie trwało wcale długo. Już kolejnego dnia – wyposażeni w spory zapas wody i dwa aparaty ruszyliśmy w kierunku, który wydawał nam się najbardziej prawdopodobny (niestety z głównej ulicy biegnącej przy hotelu nie było widać naszej wieży). Poszło jednak całkiem sprawnie.

Odnalezienie

Brama tajemniczego obiektu
Po około 30 minutach marszu krętymi ścieżkami stanęliśmy przed ciekawie wyglądającą bramą. Nikt, kto chociaż raz odbył w swoim życiu wycieczkę urbexową nie wmówi mi, że to nie wygląda jak zaproszenie. Szybka decyzja – wchodzimy!

Ścieżka w nieznane
Im dalej w las, tym ciekawiej. Wprawdzie ścieżki odrobinę zarośnięte i nie polecam się tam zapuszczać w japonkach, ale byliśmy na to przygotowani i dość szybko przedzieraliśmy się w kierunku naszego znaleziska. Tej wędrówce towarzyszył jakiś pierwiastek ekscytacji – przecież za chwilę zagadka zostanie rozwiązana. Od samego początku ta dziwna budowla kojarzyła mi się z jakąś odrobinę futurystyczną dzwonnicą. Kto wie? Jesteśmy w innym kraju, może tutaj tak właśnie wyglądają dzwonnice?

Po dotarciu na miejsce okazało się… że niekoniecznie.

Dzwonnica? Chyba nie
Pomijając fakt ziejącej pośrodku ogromnej rozpadliny miejsce wyglądało na przestronny, wielki taras. Po jednej jego stronie mamy naszą zagadkową konstrukcję, z drugiej zaś maleńkie zadaszenie. Żadnego innego obiektu w pobliżu nie było. Gdyby tuż obok znajdowały się chociaż jakieś ruiny hotelu, to można by przypuszczać, że mamy do czynienia z jakimś tarasem, gdzie goście mogliby np. jeść posiłki i rozkoszować się widokiem. Nie było jednak w pobliżu niczego podobnego.

Ok, to by było zbyt proste. Przyjrzyjmy się zatem bliżej.

Schodzimy do podziemi

Zejście do podziemi
Pod naszą tajemniczą wieżą znajdują się schody. Mając na uwadze mocno nadszarpnięty strop z poprzedniego zdjęcia postanowiliśmy nie ryzykować… No dobra, wlazłem tam, bo i tak bym nie wytrzymał. Czyż to nie wygląda zachęcająco?

Fragment podziemnego korytarza
Im dalej, tym większa ciekawość. Tym bardziej, że można tu zauważyć pozostałości płytek ceramicznych w jednym z pomieszczeń. Łazienka?

Łazienka w podziemiach?
No dobra, spróbujemy z innej strony. Tyle, że z tej perspektywy buszowanie po ruinach raczej nie było najbezpieczniejszym, co robiłem w swoim życiu.

Czy to się zaraz nie zapadnie?
Zmierzając ponownie w kierunku naszej wieżo-dzwonnicy mogliśmy podziwiać nieźle zachowanego grilla.

Grill w gąszczu
Wracamy przyjrzeć się bliżej. I tutaj pojawia się kolejne pytanie: Kto zaiwanił dzwony?

Gdzie są dzwony?
A także kolejne: po co w takiej konstrukcji otwór strzelniczy? Choć mi się akurat przydał, bo ustrzeliłem moją wtedy przyszłą żonę.

Otwór strzelniczy
A teraz już zupełnie poważnie. Co to może być i jaką pełniło funkcję? Macie jakiś pomysł?

Jedyne, co z perspektywy czasu przychodzi mi do głowy, to teoria, że był to kiedyś piękny punkt widokowy. Wieża nosi pozostałości trzech poziomów, a każdy z nich został wyposażony w spore okienko. Czy zostało to przygotowane dla turystów, którzy po tej niepewnej drabince wdrapywali się na poszczególne poziomy i mogli stamtąd fotografować leżący poniżej kurort? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?