Dziś zabieram Was do miejsca, które miałem okazję odwiedzić całkiem niedawno. Namiar na ten konkretny obiekt otzymałem od Weroniki, która towarzyszyła nam w tej konkretnej wyprawie. Serdecznie dziękuję, ponieważ obiekt okazał się dość ciekawy i jest umiejscowiony dość niedaleko od mojego miejsca zamieszkania. Do ekipy dołączył także Mateusz, który już nie raz towarzyszył mi w tego typu wypadach.
Na miejsce dotarliśmy w niedzielny, dość pochmurny i mglisty poranek. Nie poszukiwałem wcześniej informacji na temat tego budynku, bo uwielbiam eksplorować konkretny budynek nie znając jego historii.
W późniejszym czasie udało mi się dowiedzieć, że w tym miejscu swojego czasu organizowano m.in. półkolonie dla lokalnej dziatwy. Potem dworek przez kilka lat był siedzibą dość prężnej firmy odzieżowej, która swoimi butikami i sklepami zarządzała właśnie z tego miejsca. Firma zakończyła swą działalność w 2009 roku.
Rekonesans
Na teren obiektu wchodzimy przez wyrwę w ogrodzeniu.
Przyznam, że nie jest to specjalnie trudne, bo pomimo bliskiej odległości od zabudowań nikt specjalnie nie zwracał na nas uwagi. Jeden z pierwszych widoków, jaki zastaliśmy przy sąsiadujących z pałacem budynkach gospodarczych wyglądał następująco.

Na początku odrobinę obawiałem się o przejrzystość powietrza, bo mgła tego dnia była dość gęsta, ale jednak finalnie na zdjęciach nie wygląda to aż tak źle.

Teren dookoła dworku jest pokaźnej wielkości. Oczywiście jak to bywa z dworkami – prawdopodobnie był to kiedyś zespół parkowy, ale dzisiaj nic na to nie wskazuje. Budynki, które tu widzicie nie są w najlepszym stanie, a ich przeznaczenie oceniłbym jako zwykłą, pospolitą graciarnię. Totalny bałagan, stare meble i sterty niepotrzebnych, a drogich w utylizacji gratów.
Wchodzimy
Dostęp do budynku jest banalnie prosty i można tam się dostać na kilka różnych sposobów. My wybraliśmy wejście typowo gospodarcze – przez piwnicę.

Pierwszym pomieszczeniem na jakie trafiamy była dawna kotłownia. Już po stanie tego pomieszczenia możemy ocenić stan reszty budynku i to, czego się po nim spodziewać. Z racji łatwego dostępu został on dość mocno rozkradziony i trochę zdewastowany, jednak większe szkody moim zdaniem poczyniła tutaj wilgoć z nieszczelnego dachu.
Na tym poziomie mamy wiele pomieszczeń typowo gospodarczych. Widać tu także, że mamy do czynienia ze starym budynkiem, zwiedzając piwnicę czujemy się niemal jak w lochach.

O dziwo ta część dworku nie została totalnie rozgrabiona. Oczywiście grzejników już tutaj nie ma, ale elementy instalacji elektrycznej i wszelkiej maści rupiecie, które można teoretycznie spieniężyć – pozostały na miejscu. W pomieszczeniu z foto poniżej znajduje się spory zapas części zamiennych do dostawczaków i całe mnóstwo innego szpeju.

Tuż obok mamy kolejne pomieszczenie, które nazwałbym kanciapą konserwatora. Dla mnie o wiele ciekawsze niż poprzednie.

A tu widok z innej perspektywy.

I przyznam szczerze, że dawno już nie widziałem papierowej gazety, w której znajduje się reklama z odnośnikiem do telegazety. Możliwe, że się już starzeję, ale taki widok wzbudza we mnie pewnego rodzaju nostalgię.

Czas iść ku górze
Kolejne piętra w zasadzie odrobinę zawiodły moje nadzieje. Większość pomieszczeń została już dawno temu opróżniona. Nie ma się jednak co dziwić, skoro obiekt jest tak łatwo dostępny. To pomieszczenie to prawdopodobnie dawny sekretariat firmy.

Tu natomiast mamy do czynienia z prawdopodobnym biurem szefa tej całej placówki.

Jak widzicie jest ono odrobinę zdekompletowane. Ciekawe, czy biurko, które zapewne kiedyś tutaj stało nie służy komuś w bliskiej okolicy np. do nauki zdalnej? 😉
Księgowość
Jednym z najlepiej zachowanych pomieszczeń w całym budynku jest biuro, które prawdopodobnie zajmowali księgowi. Nie zagłębiałem się mocno w pozostawioną dokumentację, jednak znalazłoby się tutaj całkiem sporo szczegółowych informacji dotyczących działalności firmy.

Znaleźć tutaj można również szyld, który pochodzi pewnie z jednego z butików. Przyznam, że nazwa sklepu nieco gryzie mi się z firmą odzieżową.

Tuż obok mamy także pomieszczenie magazynowe. Nie jest w dobrym stanie, głównie ze względu na mocno przeciekający sufit. Pod ciężarem mokrych dokumentów i innych szpargałów poddał się solidny, stalowy regał.

Pozostałe pomieszczenia
Budynek do małych nie należy i pomieszczeń mamy tu całkiem sporo. W większości zostały opróżnione, w niektórych znajdują się meble lub ich resztki. Nie jest tego bardzo dużo, dlatego nie ma sensu opisywać Wam poszczególnych sal i magazynów. Zerknijcie zatem na co ciekawsze fotki.










Słowem podsumowania
Miejsce jak widzicie dość ciężko nazwać urbexową perełką, ale przyznam szczerze, że bardzo przyjemnie było mi je odwiedzić. Takiego właśnie klimatu mi brakowało, cieszę się że mogłem połazić tam w tak dobrym towarzystwie. Inne zaplanowane obiekty tego dnia niestety nie wypaliły, ale nie ma się co zrażać.
Raz jeszcze z tego miejsca chciałbym podziękować Weronice, która niejako zaprosiła mnie na ten wypad.
Zachęcam Was także do odwiedzenia Jej portfolio. Z nieudawanym podziwem obserwuję Jej prace i twierdzę, że zdecydowanie na fotografii zna się lepiej niż ja 😀
Może przy okazji kolejnego wspólnego wypadu zapiszę się na korepetycje, a tymczasem klikamy tutaj: HAMERAW.
