Kolejny ciekawy obiekt z mojego archiwum. Ten dom wypatrzyłem w zasadzie podczas jazdy samochodem, przy okazji dnia Wszystkich Świętych w 2017 roku. Tak się akurat złożyło, że droga, którą zazwyczaj dojeżdżaliśmy na jeden z cmentarzy była chwilowo zamknięta z powodu remontu. Remontowany odcinek musiałem więc objechać inną drogą, a ta przebiega obok tego budynku.
Widok już w pierwszej chwili mocno mnie zainteresował, nie było więc innego wyjścia, jak tylko wrócić w to miejsce.
Rekonesans
Jak widzicie na pierwszym zdjęciu – budynek znajduje się u zbiegu dwóch ulic, które są baaaaardzo intensywnie uczęszczane zarówno przez pieszych, jak i ruch samochodowy. Odrobinę obawiałem się, że przysporzy to problemów z wejściem, ale jednak udało się dość sprawnie dostać do środka. Przylegające do budynku podwórko jest dość mocno zarośnięte i choć w listopadzie nie można liczyć na osłonę liści, udało nam się przemknąć do środka pratycznie niezauważalnie. W ganku/wiatrołapie znalazły się dwa ciekawe artefakty.

Muszę przyznać, że butelka, czy też karafka ma dość ciekawe zdobienie. Lubię tego typu rzeczy, ale jednak obiekt numer dwa jest dla mnie bardziej interesujący. Powodem są pewnie wspomnienia, gdyż w domu mojej babci znajdował się praktycznie identyczny domek. Teoretycznie miał wskazywać nadchodzącą pogodę, ale praktycznie nigdy się to nie sprawdzało 😉

Wejście
Dotarcie do środka nie sprawiło żadnych problemów. Z dokumentów i listów znalezionych wewnątrz można wywnioskować, że dom był własnością starszego małżeństwa, którego dzieci wyemigrowały do USA. Z korespondencji i innych dokumentów wynikało, że rozpoczęli tam karierę medyczną i to na wysokim szczeblu. Oczywiście nie mam zamiaru publikować tu treści tych listów. Zbyt dużo tam danych osobowych oraz adresowych.
Parter
Ta kondygnacja praktycznie w całości została zaadaptowana pod wynajem dla drobnych przedsiębiorców. Mamy tutaj dwa lokale z bezpośrednim wejściem z ulicy + kiosk obok budynku. Jeśli w tak dużym domu pozostała zaledwie dwójka starszych osób – wcale mnie to nie dziwi. Mam też wrażenie, że te pomieszczenia nigdy nie były wynajęte, a jedynie zostały do tego celu przygotowane i to nie do końca.

Oprócz tych lokali na parterze zlokalizowana jest kuchnia, jednak drzwi zostały porządnie zabezpieczone. Solidne drewniane skrzydło zostało przybite do futryny sporymi gwoździami, nie pozostało mi nic innego jak tylko złapać fotkę przez wybitą w tych drzwiach szybkę.

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku zejścia do piwnicy. Jak zapewne pamiętacie – nigdy nie zdarza mi się dewastowanie takich zabezpieczeń, więc wejście tam sobie po prostu odpuszczam.
Mieszkanie właścicieli
Pierwsze piętro ewidentnie było mieszkalne. Jeśli faktycznie zamieszkiwało tu jedynie starsze małżeństwo, to dwa pokoje wydają się być w zupełności wystarczające. Pierwszy z pokoi, przejściowy zapewne był wykorzystywany jako sypialnia dla jednej osoby. Z racji wykonywanego zawodu zwróciłem uwagę na dość ciekawy kominek, a raczej jego elektryczną imitację.


Drugie pomieszczenie zapewne pełniło rolę salonu.

W obu tych pomieszczeniach znalazło się kilka ciekawych przedmiotów.



Prawdziwą ciekawostką jest znaleziony tu egzemplarz Biuletynu Informacyjnego Zarządu Głównego Światowego Żołnierzy Armii Krajowej. Czyżby mieszkaniec tego domu należał do AK?



Skąd tytuł wpisu?
Nazwałem ten budynek domem lekarza. Skąd się to wzięło? Z korespondencji wynika, że dzieci mieszkańców tego budynku są lekarzami w USA, ale to nie jedyny powód. W jednym z pomieszczeń znalazłem blankiet do wypisywania recept.

To jednak nie jedyny z ciekawych dokumentów, na które udało się trafić.

Inne znaleziska
W przedsionku na pierwszym piętrze znajdował się również regał na książki. Został niestety odrobinę uszkodzony.

Jak widzicie oprócz książek znalazły się tu również osobiste dokumenty właścicieli budynku. Mnie jednak bardziej zainteresował designerski wieszak wykonany z rogów. Przyznam, że osobiście nie chciałbym czegoś takiego mieć w domu.

Dalsze poszukiwania
Dom, który odwiedziłem posiada jeszcze jedną kondygnację. Wejście na drugie piętro zostało jednak zablokowane w podobny sposób, jak kuchnia i piwnica. Odpuszczam.
Zaciekawił mnie natomiast inny element – lokal handlowy z zapleczem. Z głównej ulicy, po prawej stronie jest widoczne wejście do kolejnego lokalu, niejako dostawionego do głównego budynku. Musiał tu się znajdować swojego czasu lumpeks, czyli sklep z odzieżą używaną. Do przybudówki dostaję się właśnie przez zaplecze.

Główne pomieszczenie sklepu wyglądało następująco:

W głębi lokalu znajdowała się również niewielka przebieralnia.

W całym lokalu panuje odrobinę rozgardiasz, ale muszę przyznać, że zachował się i tak w całkiem niezłym stanie. Podobnie z resztą jak cały dom. Ostatnie datowane dokumenty, jakie udało się znaleźć pochodzą z 2001 roku. Czy od tego czasu budynek stoi pusty? Jeśli tak, to jego stan techniczny wręcz budzi podziw. Jestem pewien, że bez większych problemów udałoby się go wyremontować i tchnąć w te mury na nowo trochę życia.
